Gmina Kołbaskowo stoi przed decyzją bez precedensu – już w najbliższy w piątek, 29 sierpnia, radni mają głosować nad projektem uchwały o zaciągnięciu pożyczki w Banku Gospodarstwa Krajowego do wysokości 90 mln zł. To najwyższe zobowiązanie w historii tego samorządu i krok, który będzie definiował politykę inwestycyjną gminy na kolejne dwie dekady. Środki mają, według projektu, zostać rozdysponowane w dwóch zasadniczych celach: 80 mln zł na budowę wielofunkcyjnego Gminnego Centrum Usług w Przecławiu i 10 mln zł na wcześniejszą spłatę istniejących zobowiązań – obligacji i kredytów związanych z wcześniejszymi inwestycjami.
Skala finansowania jest prosta do policzenia, a zarazem trudna w ocenie. Pożyczka na 90 mln zł, zaciągnięta na 20 lat, w naturalny sposób obciąży przyszłe budżety poprzez obowiązek spłaty kapitału i odsetek. W materiałach prasowych i wypowiedziach samorządowych pojawiają się liczby obrazujące roczne obciążenie – autorzy projektu podają, że roczna kwota kapitału do spłacenia wyniosłaby około 4,5 miliona złotych, a łączne koszty odsetkowe w perspektywie 20 lat mogą zwiększyć sumaryczne obciążenie do ponad 130 milionów złotych. Takie wyliczenia, nawet jeśli oparte na przybliżeniach, jasno pokazują, że koszt inwestycji nie ogranicza się do kwoty robót budowlanych, lecz obejmuje długoterminową obsługę długu, czyli realne wydatki przyszłych władz i budżetów gminy.
Na portalu kolbaskowo.eu, którego redaktorem naczelnym jest przewodnicząca rady gminy, można przeczyć sporo informacji o tym, jak ważna to inwestycja i że nie stwarza zagrożenia finansowego dla gminy. Zabrakło jednak w gminnym medium ważnych informacji. Jakich? Tak ogromne zadłużenie jednak ograniczy na dwie dekady możliwości inwestycyjne gminy. Pojawia się też cytat z wypowiedzi wójta gminy:
– (…) planując pozyskanie pożyczki opieraliśmy się na możliwości uzyskania środków z tego tytułu. Nowo powstające na naszym terenie duże inwestycje będą generowały stały dochód w postaci wpływów z podatku od nieruchomości – podsumowuje wójt Gminy Kołbaskowo Małgorzata Schwarz na łamach gminnego medium.
Argumentacja wójt Małgorzaty Schwarz i stronników inwestycji opiera się na założeniu, że gmina będzie zarabiała krocie. Jednak w tej prostej narracji kryją się poważne niepewności. Prognozy wzrostu wpływów podatkowych opierają się na przyjęciu, że inwestorzy i prywatne przedsięwzięcia zrealizują swoje plany w przewidywalnym terminie. Historia pokazuje, że inwestycje prywatne opóźniają się, plany wielu potencjalnych inwestorów mogą ulec zmianie, a koniunktura gospodarcza i wraz z nią dynamika wpływów budżetowych, może się zmienić szybciej niż przyjęte założenia. Równie istotne jest ryzyko stóp procentowych, negatywne zagrożenia wynikające z wojny w Ukrainie, czy nawet geopolityka – jakie ważna dla przyszłości całej Unii Europejskiej. To wszystko sprawia, że prognozy „nowe inwestycje zapłacą za siebie” mają charakter hipotetyczny. A założenia hipotetyczne i tylko te w „jasnych barwach” to skrajna nieodpowiedzialność.
Superurząd i cyfryzacja – tu nie wszędzie jest po drodze
Równie istotna co walka o liczby i scenariusze jest sfera komunikacji publicznej i transparentności. W gminnym medium pojawiają się materiały promujące inwestycję, a redaktor naczelna jednego z portali pełni jednocześnie funkcję przewodniczącej rady gminy – fakt ten, jeśli jest prawdziwy i niejawnie komunikowany, budzi pytania o etykę i o to, czy debata publiczna nad taką decyzją odbywa się w warunkach pełnej jawności. Dialog między władzami i mieszkańcami powinien opierać się na pełnym dostępie do dokumentów – studium wykonalności, szczegółowych kalkulacjach finansowych, analizie wariantów oraz na jasnym wskazaniu, kto i w jaki sposób uczestniczył w przygotowaniu komunikatów promocyjnych. Brak krytycznej, niezależnej oceny projektu w przestrzeni publicznej zwiększa ryzyko, że decyzje zapadają przy niedostatecznym udziale społecznej kontroli.
Krytycy projektu zwracają też uwagę na alternatywy, które – przynajmniej z pozoru – zostały potraktowane po macoszemu. Budowa „superurzędu” to rozwiązanie komfortowe, ale kosztowne; alternatywą mogłaby być etapowa rozbudowa istniejących obiektów, adaptacja już będących w zasobach gminy budynków, czy intensyfikacja cyfryzacji usług publicznych, co w niektórych obszarach radykalnie zmniejsza zapotrzebowanie na przestrzeń i personel. W dobie przyspieszającej cyfryzacji administracji wiele funkcji obsługowych da się przenieść do kanałów elektronicznych, co powinno być jednym z punktów odniesienia przy oszacowywaniu rzeczywistych potrzeb lokalowych. A skoro cyfryzacja postępuje i obsługę mieszkańców da się przenieść do strefy online, uzasadnione jest pytanie, czy pieniądze z kredytu nie lepiej byłoby przeznaczyć na rozbudowę szkół, infrastrukturę drogową czy infrastrukturę wodno-kanalizacyjną – to potrzeby, które w krótkim i średnim terminie mogą mieć większy, bezpośredni wpływ na jakość życia.
Polityczny wymiar decyzji jest prosty i bezlitosny: to nie obecna wójt będzie w urzędzie przez cały okres spłaty (z powodu dwukadencyjności, obecna wójt nie może już walczyć o reelekcję), ciężar finansowy spadnie na jej następcę i w dalszej kolejności na mieszkańców gminy. Dlatego tak ważne jest, by decyzja o takiej wadze nie była podejmowana w atmosferze pośpiechu i bez pełnej analiz.
Paweł Duniec: „Zabraknie pieniędzy na szkoły, drogi czy podstawową infrastrukturę”
Niezależny radny gminy, Paweł Duniec ma poważne wątpliwości co do kredytu, jaki chce zaciągnąć kołbaskowska władza.
– Z projektu uchwały Rady Gminy wynika jednoznacznie, że z rekordowej pożyczki w wysokości 90 mln zł aż 80 mln zł ma zostać przeznaczone na realizację jednego zadania inwestycyjnego – tzw. „Gminnego Centrum Usług” w Przecławiu. Kolejne 10 mln zł ma pokryć spłatę wcześniejszych zobowiązań gminy. Problem w tym, że przed podjęciem tak istotnej decyzji radni nie otrzymali żadnych projektów, kosztorysów ani wiążących informacji, jak to centrum miałoby wyglądać. Nie wiemy również, czy gmina starała się o dofinansowanie zewnętrzne – a w przypadku tak kosztownej inwestycji wsparcie z funduszy krajowych czy unijnych powinno być standardem. Niezrozumiałe jest, dlaczego chcemy przeznaczyć aż tak duże środki, skoro w innych gminach podobne budynki powstawały za kwoty kilkukrotnie mniejsze i z dużym udziałem finansowania zewnętrznego.
Czy nie obawia się on, że decyzja o tak wysokim kredycie obciąży przyszłość gminy?
– Tak, to bardzo poważne ryzyko. Spłata pożyczki została rozłożona aż do 2045 roku, co oznacza, że przez ponad dwie dekady kolejne władze gminy i sami mieszkańcy będą musieli ponosić ciężar rat i odsetek. Już w 2028 roku koszty obsługi zadłużenia mają wynieść blisko 9 mln zł – to kwota porównywalna z rocznymi wydatkami na całą komunikację autobusową w gminie. Tak ogromne obciążenie ograniczy nasze możliwości inwestycyjne w przyszłości – zabraknie pieniędzy na szkoły, drogi czy podstawową infrastrukturę. Decyzja podejmowana na finiszu kadencji obecnej wójt zablokuje rozwój gminy na wiele lat i obciąży następców.
Mieszkańcy od lat domagają się rozbudowy infrastruktury dla dzieci, w tym szkoły w Przylepie. To dla gminy temat palący. Tak duży kredyt może niestety zablokować możliwości inwestycyjne wobec rozbudowy szkoły na długie lata.
– Niestety, zgodnie z treścią uchwały środki nie zostaną przeznaczone na rozbudowę szkoły w Przylepie, mimo że ta inwestycja jest pilnie potrzebna. Jeśli szkoła nie zostanie rozbudowana, grozi nam system wielozmianowy i nauka dzieci do późnych godzin popołudniowych. Na tę inwestycję również będą potrzebne poważne środki – ale pytanie brzmi: skąd je weźmiemy, jeśli całość zadłużenia została przypisana do jednego projektu? Zamiast rozsądnej dywersyfikacji środków na różne potrzeby mieszkańców, obecna wójt stawia na prestiżowe i kosztowne przedsięwzięcie. Efekt jest taki, że zabraknie pieniędzy na mniejsze, lecz realnie ważniejsze inwestycje – komentuje Paweł Duniec.





