poniedziałek, 13 lipca, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Świnoujście od lat nie potrafi wykorzystać formuły PPP. Zamiast partnerstwa wybiera spory

Trudno wskazać w województwie zachodniopomorskim miasto o większym potencjale do partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) niż Świnoujście. Port morski, gazoport, ruch turystyczny na skalę kurortu – to wszystko powinno czynić z tego miasta naturalnego kandydata do modelowych projektów PPP. Tymczasem odpowiedź na wniosek o udostępnienie informacji publicznej nie pozostawia złudzeń: ani za rządów byłego prezydenta Janusza Żmurkiewicza, ani obecnej prezydent Joanny Agatowskiej, miasto nie zrealizowało w latach 2020–2025 żadnej inwestycji w tej formule!

Urząd Miasta Świnoujście w odpowiedzi na wniosek wskazał wprost, że w analizowanym okresie gmina nie realizowała żadnej inwestycji w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Jedyną jaskółką jest informacja, że 10 czerwca 2026 roku podpisano umowę na opracowanie dokumentu oceniającego efektywność planowanej inwestycji PPP – przebudowy i zmiany sposobu użytkowania budynku użyteczności publicznej przy ul. Wojska Polskiego 1/19. To jednak wciąż etap analiz, a nie konkretny, policzalny projekt – i to podjęty dopiero teraz, po ponad pięciu latach zupełnego braku aktywności w tym zakresie.

Spór zamiast stołu negocjacyjnego

Fakt, że przez lata – obejmujące zarówno końcówkę wieloletnich rządów Janusza Żmurkiewicza, jak i obecną kadencję Joanny Agatowskiej, która objęła urząd w maju 2024 roku – żadna z ekip nie zdecydowała się na realizację choćby jednego projektu PPP, jest tym bardziej zaskakujący, że Świnoujście od lat mierzy się z poważnymi wyzwaniami infrastrukturalnymi, które teoretycznie idealnie wpisują się w logikę tego modelu.

Co ciekawe, obecna prezydent od miesięcy prowadzi twardy, coraz bardziej upubliczniony spór z Zarządem Morskich Portów Szczecin i Świnoujście w sprawie budowy portu zewnętrznego Przylądka Pomerania – gigantycznej inwestycji o wartości ponad 10 miliardów złotych, obejmującej 186 hektarów nowego lądu i terminal kontenerowy dla największych statków na Bałtyku. Agatowska otwarcie mówi o „eksterytorialnej i agresywnej inwestycji rządowej”, a spółka zarządzająca portami odpowiada, że prezydent miasta wprost wyraża publicznie nadzieję, że nowy terminal kontenerowy nigdy nie powstanie, co – zdaniem portu – szkodzi strategicznej dla kraju inwestycji.

Zarząd portów deklaruje przy tym otwartość na dialog i przypomina, że nigdy nie odmawiał spotkań z urzędnikami miasta, a wśród wspólnie realizowanych tematów wymienia m.in. modernizację trasy rowerowej R10 oraz budowę nowej drogi do plaży. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie przy okazji tak wielkiej inwestycji – zamiast eskalować spór publiczny i insynuacje o zagranicznym finansowaniu przeciwników portu – władze miasta mogłyby usiąść do stołu negocjacyjnym i wynegocjować konkretne, rozliczalne projekty w formule PPP, które odciążyłyby zadłużony budżet miasta. Zamiast tego mamy do czynienia z twardym sporem o charakterze politycznym, w którym strona miejska formułuje żądania wobec inwestora, ale nie przekłada tego na propozycję konkretnego wspólnego przedsięwzięcia inwestycyjnego z jasno określonym wkładem obu stron.

Trudno o bardziej wstydliwy przykład w skali całego kraju, gdzie możliwości rozwoju są hamowane z politycznych powodów, bez troski o budżet samorządu.

Dług miasta a niewykorzystane narzędzie

Sytuacja finansowa Świnoujścia dodatkowo wzmacnia ten paradoks. Miasto boryka się z szybko rosnącym długiem, a mechanizm PPP, pozwalający realizować kosztowne inwestycje bez obciążania budżetu kredytem, w zamian za zaangażowanie kapitału i know-how partnera prywatnego, wydaje się narzędziem wręcz stworzonym pod tę sytuację. Zamiast tego jedynym śladem po jakiejkolwiek aktywności w tym kierunku jest zlecona dopiero w czerwcu 2026 roku analiza efektywności dla pojedynczego, stosunkowo niewielkiego projektu przebudowy jednego budynku użyteczności publicznej. To zdecydowanie zbyt mało.

Świnoujście, jako miasto portowe, turystyczne i strategiczne dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, ma dziś prawdopodobnie największy w całym regionie potencjał do budowy realnych, wielkoskalowych partnerstw publiczno-prywatnych – czy to przy okazji rozbudowy infrastruktury portowej, czy obsługi rosnącego ruchu turystycznego. Tymczasem, zamiast poszukiwać wspólnych, korzystnych dla obu stron rozwiązań, kolejni włodarze miasta – niezależnie od szyldu politycznego – wybierają albo bierność, albo otwarty konflikt. W przypadku obecnej prezydent trudno nie zadać pytania, czy energia wkładana w spór medialny z zarządem portów nie byłaby lepiej spożytkowana przy stole negocjacyjnym, gdzie mogłyby powstać konkretne, rozliczalne projekty odciążające i tak już mocno zadłużony budżet miasta.

Popularne Artykuły