Władze Świnoujścia rozpoczęły prace koncepcyjne nad rozwojem infrastruktury wodnej w mieście. Wśród analizowanych pomysłów znalazło się między innymi ewentualne uruchomienie tramwaju wodnego, a urzędnicy już teraz sprawdzają, gdzie mogłyby powstać przyszłe przystanki takiej linii.
Podczas wizyty terenowej przedstawiciele Urzędu Miasta oraz Zarządu Dróg Miejskich i Żeglugi objęli przeglądem kilka lokalizacji rozsianych po mieście wysp — rejony Przytoru, Ognicy i Karsiboru, a także nabrzeże na Warszowie w okolicach Fortu Gerharda i Latarni Morskiej. To właśnie w tych miejscach mogłyby w przyszłości powstać punkty, z których pasażerowie wsiadaliby na statki kursujące między poszczególnymi częściami miasta.
Władze Świnoujścia podkreślają, że miasto składające się z wysp powinno wykorzystywać ten potencjał, ale zanim zapadną jakiekolwiek konkretne decyzje, władze chcą dokładnie przeanalizować różne warianty i poznać wyzwania związane z ich wdrożeniem. Na razie trwają wyłącznie prace koncepcyjne — mają one ocenić możliwości techniczne, policzyć potencjalne koszty oraz rozeznać, jak mogłoby wyglądać ewentualne przejęcie lub zakup jednostek pływających. Żadne decyzje inwestycyjne ani finansowe jeszcze nie zapadły.
Skąd pomysł na tramwaj wodny?
Sam koncept nie jest niczym nowym — w wielu europejskich miastach transport wodny od dawna funkcjonuje jako uzupełnienie tradycyjnej komunikacji miejskiej. W Hamburgu linie tramwajów wodnych działają do dziś i mają swoje numery, podobnie jak zwykłe tramwaje szynowe. W Oslo statki latem wożą turystów, a zimą służą mieszkańcom do dojazdu z centrum na wyspy leżące na fiordzie. W Genewie tramwaje wodne kursują na czterech regularnych liniach między przystaniami, a bilet na przejazd honorowany jest tak samo jak w zwykłej komunikacji miejskiej. Podobnie działa to w Kopenhadze, gdzie z transportu wodnego korzysta się na co dzień, a pasażerowie mogą nawet zabierać na pokład rowery. Najbardziej rozpoznawalnym przykładem pozostaje jednak Wenecja, gdzie tramwaje wodne — nazywane vaporetto — są w praktyce jedynym sposobem poruszania się po historycznej części miasta.
Własne doświadczenia z tramwajem wodnym miał już zresztą polski Gdańsk, gdzie linie funkcjonowały przez osiem sezonów, między 2012 a 2019 rokiem, obsługiwane przez lokalnego przewoźnika żeglugowego na zlecenie miejskiego organizatora transportu.
O ile sam pomysł realizacji takiej inwestycji w Świnoujściu brzmi kusząco — zwłaszcza dla miasta, którego układ zdominowany jest przez wyspy i cieśniny — o tyle doświadczenia innych ośrodków pokazują, że jego realizacja to znacznie więcej niż tylko zakup łodzi czy statków. Tramwaj wodny wymaga rozbudowanej infrastruktury towarzyszącej: odpowiednio przygotowanych nabrzeży, pomostów i przystanków, z których pasażerowie będą mogli bezpiecznie wsiadać i wysiadać, a także zaplecza technicznego do obsługi i konserwacji jednostek. Tego typu inwestycje bywają kosztowne, a w wielu miastach — jak choćby w Gdańsku czy Budapeszcie — finansowanie takich linii z czasem stawało się dla samorządów sporym obciążeniem, mimo rosnącej liczby pasażerów. Właśnie dlatego świnoujskie władze zapowiadają, że najpierw chcą dokładnie zbadać wszystkie warianty, zanim podejmą decyzję o faktycznym uruchomieniu takiego połączenia.
Kto miałby za to zapłacić?
Kwestia finansowania nie jest zresztą czysto teoretyczna. Sfinansowanie zakupu bądź budowy jednostek zadeklarowały wspólnie Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście oraz spółka GAZ-SYSTEM, operator gazociągów przesyłowych i terminalu LNG w Świnoujściu. Po zrealizowaniu inwestycji statki miałyby zostać przekazane miastu, co oznaczałoby, że samorząd zyskałby nowy środek transportu bez konieczności samodzielnego pokrywania kosztów jego zakupu. Wartość takiego przedsięwzięcia szacowana jest przez port na 6–8 mln złotych. Dokument wciąż czeka jednak na formalną odpowiedź władz miasta, a do ustalenia pozostają jeszcze zasady utrzymania jednostek, wybór operatora, częstotliwość kursów oraz cennik biletów.
Gotowość obu podmiotów do sfinansowania tramwajów wodnych nie jest przypadkowa. Od 2023 roku, kiedy ze względów bezpieczeństwa zamknięto ulicę Ku Morzu — jedyną drogę lądową prowadzącą do plaży na Warszowie oraz do najważniejszych atrakcji w rejonie portu — dotarcie do Latarni Morskiej i Fortu Gerharda od strony lądu stało się znacznie trudniejsze. Ograniczenie wprowadzono w związku z ochroną infrastruktury krytycznej i strefą bezpieczeństwa wokół terminalu LNG, którego operatorem jest właśnie GAZ-SYSTEM. Od tego czasu regularna komunikacja wodna stała się dla turystów i mieszkańców podstawową alternatywą pozwalającą dotrzeć w ten rejon miasta. Nowe tramwaje wodne miałyby więc pełnić funkcję nie tyle sezonowej atrakcji, co stałego elementu lokalnego transportu publicznego, łączącego lewobrzeżną część Świnoujścia z obszarem Warszowa. Nie bez znaczenia jest też realizacja rozbudowy portu, czyli Przylądka Pomerania.
Ewentualny, szerszy projekt tramwaju wodnego analizowany obecnie przez miasto miałby w przyszłości dodatkowo poszerzyć ofertę komunikacyjną między świnoujskimi wyspami, zwłaszcza w kontekście zmian w układzie transportowym miasta, jakie przyniosło otwarcie tunelu pod Świną. To właśnie ta inwestycja na nowo otworzyła dyskusję o tym, jak najlepiej połączyć poszczególne części miasta — i czy transport wodny, częściowo finansowany przez podmioty takie jak zarząd portu czy operator terminalu LNG, mógłby stać się w tym realnym wsparciem dla dotychczasowej komunikacji lądowej.





