Polska systematycznie traci mieszkańców. Jeszcze na początku XXI wieku liczba ludności przekraczała 38 milionów, dziś nie osiąga nawet 37,5 mln. Jednocześnie notujemy rekordowo niski poziom urodzeń i szybkie starzenie się społeczeństwa. Skutki tych procesów szczególnie mocno widać w dużych miastach, które z roku na rok pustoszeją.
Od dwóch dekad największy ubytek ludności notuje Łódź. W 2002 roku mieszkało tam ponad 785 tys. osób, obecnie zaledwie 655 tys. Miasto straciło prawie 130 tys. mieszkańców i jest symbolem postępującej depopulacji w centralnej Polsce.
Śląsk, przez lata będący sercem przemysłowym kraju, również zmaga się z ogromnym odpływem mieszkańców. Katowice w tym czasie skurczyły się o ponad 45 tys. osób, Bytom o niemal 44 tys., a Sosnowiec o 43 tys. Podobne problemy mają Częstochowa, Bydgoszcz czy Zabrze.
W zestawieniu największych spadków znalazły się także miasta uznawane dotąd za silne ośrodki akademickie czy gospodarcze – Poznań i Radom. Choć wciąż pełnią ważne funkcje regionalne, tracą mieszkańców głównie na rzecz podmiejskich gmin oraz emigracji zagranicznej.
Największe spadki procentowe
Jeszcze wyraźniej problem widać w małych miastach, zwłaszcza nadmorskich. Władysławowo, Hel i Jastarnia w ciągu dwóch dekad zmniejszyły populację o jedną trzecią. Oznacza to, że co trzeci mieszkaniec opuścił te miejscowości.
Wysokie spadki procentowe notują także Pieszyce na Dolnym Śląsku, Kleszczele na Podlasiu czy Zawadzkie w województwie opolskim. W Dęblinie, znanym z tradycji lotniczych, ubyło ponad 26 proc. ludności, a Zdzieszowice, Działoszyce i Wodzisław straciły około jednej czwartej mieszkańców.
Na tempo depopulacji wpływa kilka czynników. Z jednej strony mamy do czynienia z migracjami – młodzi ludzie wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy i lepszego standardu życia. Część wybiera duże metropolie, inni decydują się na emigrację zagraniczną. Z drugiej strony coraz więcej osób osiedla się poza granicami miast, w strefach podmiejskich, gdzie rozwija się budownictwo jednorodzinne.
Na to wszystko nakłada się kryzys demograficzny: rekordowo niski poziom urodzeń oraz szybki proces starzenia się ludności. W rezultacie wiele polskich miast kurczy się w tempie, którego nie obserwowano od dziesięcioleci.
Jeśli te tendencje się utrzymają, w najbliższych latach niektóre miejscowości mogą stanąć przed dramatycznym problemem — zbyt małą liczbą mieszkańców, by utrzymać lokalne usługi i instytucje publiczne.





