wtorek, 19 maja, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Te miasta wyludniają się szybko. Niedługo nikt tam nie będzie mieszkał?

Polska systematycznie traci mieszkańców. Jeszcze na początku XXI wieku liczba ludności przekraczała 38 milionów, dziś nie osiąga nawet 37,5 mln. Jednocześnie notujemy rekordowo niski poziom urodzeń i szybkie starzenie się społeczeństwa. Skutki tych procesów szczególnie mocno widać w dużych miastach, które z roku na rok pustoszeją.

Od dwóch dekad największy ubytek ludności notuje Łódź. W 2002 roku mieszkało tam ponad 785 tys. osób, obecnie zaledwie 655 tys. Miasto straciło prawie 130 tys. mieszkańców i jest symbolem postępującej depopulacji w centralnej Polsce.

Śląsk, przez lata będący sercem przemysłowym kraju, również zmaga się z ogromnym odpływem mieszkańców. Katowice w tym czasie skurczyły się o ponad 45 tys. osób, Bytom o niemal 44 tys., a Sosnowiec o 43 tys. Podobne problemy mają Częstochowa, Bydgoszcz czy Zabrze.

W zestawieniu największych spadków znalazły się także miasta uznawane dotąd za silne ośrodki akademickie czy gospodarcze – Poznań i Radom. Choć wciąż pełnią ważne funkcje regionalne, tracą mieszkańców głównie na rzecz podmiejskich gmin oraz emigracji zagranicznej.

Największe spadki procentowe

Jeszcze wyraźniej problem widać w małych miastach, zwłaszcza nadmorskich. Władysławowo, Hel i Jastarnia w ciągu dwóch dekad zmniejszyły populację o jedną trzecią. Oznacza to, że co trzeci mieszkaniec opuścił te miejscowości.

Wysokie spadki procentowe notują także Pieszyce na Dolnym Śląsku, Kleszczele na Podlasiu czy Zawadzkie w województwie opolskim. W Dęblinie, znanym z tradycji lotniczych, ubyło ponad 26 proc. ludności, a Zdzieszowice, Działoszyce i Wodzisław straciły około jednej czwartej mieszkańców.

Na tempo depopulacji wpływa kilka czynników. Z jednej strony mamy do czynienia z migracjami – młodzi ludzie wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy i lepszego standardu życia. Część wybiera duże metropolie, inni decydują się na emigrację zagraniczną. Z drugiej strony coraz więcej osób osiedla się poza granicami miast, w strefach podmiejskich, gdzie rozwija się budownictwo jednorodzinne.

Na to wszystko nakłada się kryzys demograficzny: rekordowo niski poziom urodzeń oraz szybki proces starzenia się ludności. W rezultacie wiele polskich miast kurczy się w tempie, którego nie obserwowano od dziesięcioleci.

Jeśli te tendencje się utrzymają, w najbliższych latach niektóre miejscowości mogą stanąć przed dramatycznym problemem — zbyt małą liczbą mieszkańców, by utrzymać lokalne usługi i instytucje publiczne.

Popularne Artykuły