Już w najbliższych tygodniach w Polsce pojawią się jemiołuszki – ptaki, które każdego roku przylatują do nas z północy, głównie ze Skandynawii i Syberii. W swoich naturalnych siedliskach zamieszkują tajgę i tundrę, jednak gdy zimą brakuje tam pożywienia, kierują się na południe, w poszukiwaniu owocujących drzew i krzewów.
Najczęściej można je zaobserwować od listopada do marca, czasem nawet do kwietnia. Polska, postrzegana przez te ptaki jako „ciepły kraj”, oferuje bogactwo pożywienia – jarzębinę, głóg, czy dziką różę. To właśnie z powodu dostępności owoców jemiołuszki odwiedzają nasze ogrody, parki, przydrożne aleje, a także tereny rolnicze.
Jemiołuszka to ptak, który od razu przyciąga uwagę swoim eleganckim wyglądem. Ma krępą sylwetkę i charakterystyczną, puszystą czubkę na głowie. Jej upierzenie jest przede wszystkim szaro-beżowe, ale wyróżniają je mocne akcenty: czarna maska na twarzy, żółte brzegi skrzydeł i ogona oraz czerwone plamki na końcówkach lotek. Dzięki tym detalom jemiołuszka wygląda, jakby była ozdobiona biżuterią, co czyni ją jednym z najbardziej rozpoznawalnych ptaków zimy.
Ich obecność w Polsce ma charakter falowy. Bywają lata, kiedy spotkanie jemiołuszki graniczy z rzadkością, ale zdarzają się też okresy masowych przylotów, kiedy całe stada liczące setki osobników potrafią obsiąść drzewo, tworząc niezwykły widok i charakterystyczny, dźwięczny koncert.
Zimą, gdy drzewa tracą liście, obserwowanie tych ptaków staje się szczególnie łatwe. Charakterystyczne upierzenie – szaro-beżowe z czarnymi i czerwonymi akcentami – sprawia, że jemiołuszki trudno pomylić z innymi gatunkami. Ich przylot nie jest zwiastunem wiosny, jak w przypadku bocianów czy jaskółek, to bez wątpienia stanowi znak, że zima rozgościła się na dobre.





