piątek, 17 kwietnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

To wstyd. Kapelan Nawrockiego w objęciach neonazisty

Jeszcze niedawno informowaliśmy o awansie kapłana ze Szczecina, który – wydawało się – miał powód do dumy. Dziś jednak ten sam fakt budzi już nie radość, a głęboki wstyd. Ks. dr hab. Jarosław Wąsowicz został powołany na urząd kapelana prezydenta elekta Karola Nawrockiego, który ogłosił dumnie: „Jesteśmy w komplecie, gotowi do służby Polsce”. Problem w tym, że ta „służba” już na starcie została obciążona ciężarem powiązań, których nie da się zignorować – ani usprawiedliwić.

Kiedy duchowny, który ma objąć funkcję kapelana przy głowie państwa, pojawia się na zdjęciu w objęciach skrajnie kontrowersyjnej postaci – neonazisty i kryminalisty – nie da się tego zignorować. To nie incydent, to ostrzeżenie. Ostrzeżenie o tym, kto realnie zyskuje wpływy w Kancelarii Prezydenta RP.

Co za awans Jarosława Wąsowicza. Został kapelanem Nawrockiego

Zdjęcie księdza Jarosława Wąsowicza w towarzystwie Grzegorza H., znanego jako „Śledziu”, opublikował dziennikarz śledczy Bertold Kittel. Wymowa fotografii jest jednoznaczna: kapelan prezydenta Karola Nawrockiego znajduje się w czułym uścisku z człowiekiem powiązanym z działalnością przestępczą, w tym – według Kittela – z agencją towarzyską „Rozi”, oraz środowiskami neonazistowskimi.

Według informacji przekazywanych przez media, ksiądz Wąsowicz od lat działa na pograniczu religii i kibolskiego fanatyzmu. Współtworzył z Karolem Nawrockim książkę „Wielka Lechia moich marzeń”, będącą hołdem dla „Dufo” – przywódcy bojówki Lechii Gdańsk, skazanego niegdyś za zabójstwo. Wąsowicz budował ten kult wspólnie z człowiekiem, który dziś sprawuje najwyższy urząd w państwie. Dla środowiska kibolskiego jest nie tylko kapelanem, ale duchowym patronem.

To nie jest przypadek, że to właśnie jego wybrał prezydent Nawrocki na kapelana swojej kancelarii. Jak wyjaśnia Kittel, to ukłon wobec ludzi, którzy mieli wpływ na karierę Nawrockiego – polityczny dług spłacany posadą.

Gdzie kończy się patriotyzm, a zaczyna kult przemocy? To pytanie powinniśmy dziś zadać sobie wszyscy. Kiedy kapelan głowy państwa pojawia się w towarzystwie człowieka otwarcie sympatyzującego z neonazistowskimi ideami, nie możemy tłumaczyć tego „chwilą słabości” czy „niefortunnym kadrem”. Zwłaszcza że to nie pierwszy raz, gdy duchowny ten pojawia się w kontekście środowisk skrajnie prawicowych, pełnych przemocy i nienawiści.

Obraz Kościoła w Polsce od lat cierpi z powodu relacji z radykalnymi grupami, które chętnie otaczają się religijną symboliką – nie po to, by się nią kierować, ale by ją wykorzystać jako oręż. Taki obraz właśnie teraz, dzięki prezydentowi RP, ma wstęp na salony władzy.

Jeśli prezydent Karol Nawrocki chce budować wspólnotę narodową – jak deklarował – to pierwszym krokiem powinno być zerwanie z ludźmi, którzy tej wspólnocie zagrażają. Publiczne wyjaśnienia, odcięcie się od postaw ekstremistycznych i wyciągnięcie konsekwencji – to absolutne minimum. Dziś wstyd dotyka nie tylko księdza Wąsowicza. Wstyd dotyka urzędu Prezydenta RP.

Na podstawie materiałów Bertolda Kittela (TVN24, X), TVN24, Gazeta.pl

Popularne Artykuły