środa, 16 września, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Ulica Słoneczna, Piłsudskiego i Targowa w Policach. Zdjęcia, które pokazują prawdę i bolą bardziej niż powinny

Zniszczona ławka, urwany w pół drogi chodnik, śmieci zalegające pod siedziskiem, na którym nikt już nie usiądzie i rdzewiejące barierki, które nie widziały farby od dekady. To nie są wielkie katastrofy budowlane. To coś gorszego – codzienność, obok której mieszkańcy Polic przechodzą każdego dnia, bo nauczyli się, że nikt tego nie naprawi. Kolejne zdjęcia publikowane i przesyłane przez czytelników z ulic Piłsudskiego, Słonecznej i Targowej to kolejny rozdział historii, którą pokazujemy od kilku dni, między innymi opisując stan chodnika z polbruku na ulicy Morelowej.

Na jednym ze zdjęć alejka prowadząca przez zieleniec urywa się w połowie drogi. Betonowa kostka nagle się kończy, a dalej jest tylko rozjeżdżona ziemia, błoto i piach, zanim nawierzchnia w ogóle raczy się pojawić ponownie. To symboliczny obraz tego, jak wygląda dbałość o przestrzeń publiczną w Policach.

Dla kogoś, kto tędy spaceruje z wózkiem, z laską, na rowerze albo po prostu wraca wieczorem do domu, to nie jest drobna niedogodność. To codzienne upokorzenie – każdy krok przypomina, że ktoś, kto powinien to naprawić, po prostu tego nie zrobił i w ogóle nie zależy mu na zmianach.

Ławka, na której nikt nie usiądzie

Drewniane siedzisko ławki” przegniłe, brudne, zgrzybiałe i połamane. Druga ławka stoi obok wśród śmieci, które zalegają pod nią od tak dawna, że zdążyły wrosnąć w trawę. To miejsca, które kiedyś miały służyć starszym mieszkańcom na odpoczynek, matkom z dziećmi, sąsiadom na pogawędkę. Dziś są symbolem zaniedbanych Polic.

Przy ulicy Piłsudskiego – to droga powiatowa – barierki bezpieczeństwa są przerdzewiałe, za chwilę się przewrócą z powodu korozji, jak wskazują mieszkańcy.

Przy okazji wcześniejszych publikacji w sieci pojawiły się głosy – wychodzące z fałszywych kont powiązanych z polickim ratuszem – że nie wszystko da się przypisać władzom miasta, bo część dróg i chodników ma status wojewódzki, powiatowy albo należy do spółdzielni mieszkaniowych. Innymi słowy: to nie nasza wina, winny jest ktoś inny. To tłumaczenie nie tylko nie przekonuje, ono wręcz obraża mieszkańców. Bo to właśnie gmina przejęła od powiatu obowiązek dbania o zieleń na swoim terenie. A nawet jeśli chodnik formalnie leży w ciągu drogi powiatowej czy wojewódzkiej, to od czego jest burmistrz, jeśli nie od tego, żeby zadzwonić, napisać, interweniować, upomnieć się o swoich mieszkańców u zarządcy drogi? Pytanie, które powinno paść wprost: czy takie interwencje w ogóle kiedykolwiek miały miejsce? Przy czym zdecydowana większość wskazywanych przez mieszkańców zaniedbań należy do mienia gminy. Tego po prostu obronić się nie da.

Tym bardziej że burmistrz Krystian Kowalewski rządzi w gminie w koalicji z tym samym ugrupowaniem (Koalicją Obywatelską), które rządzi także powiatem i województwem, a więc odpowiada również za drogi powiatowe i wojewódzkie. Nie ma tu żadnego „obcego”, na którego można zwalić winę. Jest jeden układ władzy, jedna odpowiedzialność i mieszkańcy, którzy mają prawo pytać, dlaczego place zabaw, alejki oraz ławki w ich mieście wyglądają tak, jakby nikogo one nie obchodziły.

Za każdym zdjęciem stoi konkretny mieszkaniec Polic: babcia, która nie ma gdzie usiąść w drodze na zakupy, rodzic pchający wózek po urwanym chodniku, dziecko bawiące się w miejscu zasypanym śmieciami. To nie jest abstrakcyjny problem infrastruktury. To codzienność Policzan, którzy zasługują na miasto, które o nich dba.

Gdzie jest gospodarz? Chodniki w Policach wołają o uwagę

Dramat nowej zieleni na ul. Piłsudskiego. Nowe zasadzenia usychają

Piękne słowa kontra zapadnięty polbruk. Prawdziwy obraz Polic na zdjęciach czytelników

Popularne Artykuły