Prezydentka Świnoujścia Joanna Agatowska poinformowała na swoim profilu w mediach społecznościowych o ogłoszeniu przetargu na przebudowę ulicy Leonida Teligi. Jak podaje, zakres inwestycji obejmuje budowę nowej konstrukcji jezdni i nawierzchni, przebudowę krawężników, montaż nowego oświetlenia ulicznego oraz wykonanie oznakowania. W ramach tych samych prac ma powstać nowoczesny system odwodnienia obejmujący kanalizację deszczową, wpusty i studnie, a istniejąca infrastruktura podziemna zostanie dostosowana do nowego układu drogi. Część robót, prowadzonych przez Zakład Wodociągów i Kanalizacji, ma być finansowana z pozyskanego dofinansowania zewnętrznego.
Według prezydentki przebudowa Teligi to kolejny etap szerszego, konsekwentnie realizowanego planu modernizacji infrastruktury drogowej w mieście. Jak zaznacza, część inwestycji jest już w trakcie realizacji, kolejne trafiają właśnie do przetargów, a dla następnych przygotowywana jest dokumentacja projektowa – łącznie plan ma objąć kilkanaście ulic w Świnoujściu. Agatowska zapowiada również, że jeszcze jesienią ruszą kolejne remonty nawierzchni w ramach osobnego programu wymiany nakładek asfaltowych, co sugeruje, że tempo prac drogowych w mieście w najbliższych miesiącach ma dalej rosnąć.
Dla mieszkańców korzystających z ulicy Teligi na co dzień – a także dla tych, którzy śledzą, które kolejne ulice w mieście trafiają do planu modernizacji – to informacja praktyczna i istotna, bo zapowiada realne, choć czasowe utrudnienia, oraz konkretny zakres inwestycji, którego efekty będą widoczne przez lata.
Można w tej informacji jednak znaleźć coś innego, co wykracza poza samą treść ogłoszenia. Informacja o ogłoszeniu przetargu na przebudowę ulicy Teligi pojawiła się wyłącznie na prywatnym, politycznym profilu prezydentki w mediach społecznościowych – nie na oficjalnym kanale Urzędu Miasta Świnoujście. To różnica, która ma znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Informacje o wydatkowaniu publicznych pieniędzy na inwestycje realizowane przez miasto – kto, za ile i w jakim zakresie remontuje miejską drogę – powinny trafiać w pierwszej kolejności na oficjalny, instytucjonalny kanał komunikacji urzędu, dostępny i jednakowo widoczny dla wszystkich mieszkańców, niezależnie od tego, czy obserwują akurat profil polityczny obecnie urzędującej prezydentki.
Kiedy tego rodzaju komunikaty pojawiają się najpierw, a czasem wyłącznie, na osobistym koncie polityka, mieszkaniec, który nie śledzi tego profilu – bo na przykład nie korzysta z danej platformy, nie sympatyzuje politycznie z urzędującą włodarką miasta albo po prostu preferuje czerpać informacje z oficjalnych, apolitycznych źródeł – ma ograniczony dostęp do informacji o tym, co dzieje się w jego mieście za publiczne pieniądze. To nie jest wyłącznie kwestia estetyki komunikacji, tylko realny problem równego dostępu do informacji publicznej. Profil prezydentki, nawet jeśli pełni ona funkcję publiczną, pozostaje w istocie narzędziem budowania jej własnego wizerunku politycznego – z estetyką, tonem i selekcją treści, które służą temu celowi. Oficjalny kanał urzędu miasta nie ma takiego zadania: jego funkcją jest neutralne, kompletne i równo dostępne informowanie mieszkańców o działaniach administracji, niezależnie od tego, kto akurat sprawuje urząd.
Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby informacja o przetargu na Teligę trafiła na profil prezydentki równolegle w kanałach informacyjnych w social mediach urzędu czy w Biuletynie Informacji Publicznej, gdzie zresztą i tak musi się pojawić z mocy przepisów o zamówieniach publicznych. Problemem jest sytuacja, w której to prywatny kanał polityczny staje się pierwszym, a dla wielu odbiorców jedynym, źródłem wiedzy o inwestycji finansowanej z miejskiego budżetu, podczas gdy oficjalna komunikacja urzędu w tej sprawie milczy lub wyraźnie za nią nie nadąża.





