poniedziałek, 16 marca, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Widzieliście takiego grzyba? W Polsce coraz bardziej popularny

W polskich lasach, na łąkach i w parkach można trafić na niezwykłego przybysza z antypodów – okratek australijski (Clathrus archeri). To grzyb, którego nie sposób pomylić z żadnym innym rodzimym gatunkiem. Wyglądem przypomina małą, czerwoną ośmiornicę lub egzotyczny kwiat – stąd jego dawna polska nazwa „kwiatowiec australijski”.

W Wielkiej Brytanii znany jest jako Devil’s Fingers („Diabelskie Palce”), a w niektórych rejonach USA – Stinky Octopus („śmierdząca ośmiornica”). I rzeczywiście – choć jego wygląd przyciąga wzrok, zapach już niekoniecznie. Okratek wydziela intensywną, nieprzyjemną woń przypominającą padlinę. To jednak celowe – zapach ten wabi muchy, które przenoszą zarodniki i pomagają grzybowi się rozmnażać.

Choć nie jest trujący, uznaje się go za niejadalnego właśnie ze względu na odpychający aromat. W Polsce występuje wciąż rzadko, ale coraz częściej można go spotkać – głównie dzięki owadom, które rozsiewają jego zarodniki. Mykolodzy uspokajają, że okratek australijski nie jest pasożytem i nie szkodzi innym roślinom, więc nie stanowi zagrożenia dla rodzimego ekosystemu.

Ciekawostką jest, że w niektórych krajach okratek australijski figuruje na czerwonych listach gatunków zagrożonych. W Polsce natomiast nie jest objęty ochroną – jeśli więc natkniecie się na niego podczas spaceru, warto po prostu zrobić zdjęcie i podziwiać jego nietypową urodę, zamiast zrywać.

Popularne Artykuły