Zasiadał w Radzie Nadzorczej PGE, podpisując uchwałę, która zapowiadała koniec węglowych bloków w Gryfinie. Gdy w 2024 roku stracił stanowisko i sprawa stała się publiczna — zaczął protestować. Dokumenty i odpowiedź samej spółki nie pozostawiają wątpliwości. A sam zainteresowany odpowiada: „Jeśli chciałby Pan poznać moje stanowisko w tym zakresie odsyłam do licznych materiałów dostępnych w mediach publicznych”.
Mieczysław Sawaryn ma w Gryfinie wyjątkową biografię zawodową. Adwokat, wieloletni radny, burmistrz od 2014 roku, a w przeszłości — członek zarządu Zespołu Elektrowni Dolna Odra w latach 2006–2010. To ostatnie stanowisko nie było bez znaczenia: gdy w 2016 roku trafił do rady nadzorczej PGE Polskiej Grupy Energetycznej, do gremium decydującego o losach tej samej elektrowni wrócił jako jej dawny menedżer, teraz z mandatem nominata PiS i tytułem burmistrza gminy, dla której Dolna Odra jest kluczowym pracodawcą i podatnikiem.
Aż do 31 stycznia 2024 roku, kiedy nowe władze PGE po zmianie rządu wymieniły skład rady — Sawaryn uczestniczył w pracach organu nadzorczego największej polskiej spółki energetycznej. Pobierał z tego tytułu wynagrodzenie. I wiedział.
Co PGE potwierdziło wprost
Do PGE skierowaliśmy wniosek, zadając sześć precyzyjnych pytań dotyczących roli Sawaryna w procesie decyzyjnym związanym z wygaszaniem Elektrowni Dolna Odra. Odpowiedź spółki z 11 lutego 2026 roku jest dokumentem, który nie pozostawia wątpliwości w kluczowej kwestii. PGE potwierdziło, że Mieczysław Sawaryn jako członek Rady Nadzorczej PGE w latach 2015–2024, wraz z pozostałymi członkami Rady, podpisał uchwałę z dnia 26 listopada 2019 roku, wyrażając zgodę na „Budowę nowych mocy w Elektrowni Dolna Odra”. Uzasadnieniem tej inwestycji było, jak PGE wskazuje wprost — „docelowo zastąpienie wszystkich istniejących bloków węglowych w tej lokalizacji”.
– PGE S.A. potwierdza, że pan Mieczysław Sawaryn jako członek Rady Nadzorczej PGE w latach 2015–2024, wraz z pozostałymi członkami Rady podpisał uchwałę z dnia 26 listopada 2019 roku, wyrażając zgodę na „Budowę nowych mocy w Elektrowni Dolna Odra”. Uzasadnieniem tej inwestycji było „docelowo zastąpienie wszystkich istniejących bloków węglowych w tej lokalizacji”. Powyższe świadczy o znajomości przez członków Rady Nadzorczej PGE planów transformacji Dolnej Odry i wynikających z nich konsekwencji – wyjaśnia rzecznik prasowy PGE.
Spółka dodała komentarz kluczowy dla oceny całej sprawy: „Powyższe świadczy o znajomości przez członków Rady Nadzorczej PGE planów transformacji Dolnej Odry i wynikających z nich konsekwencji.”
Biuro prasowe PGE wyjaśnia również, że wszyscy członkowie Rady Nadzorczej PGE otrzymywali cyklicznie sprawozdania z budowy bloków 9 i 10 w Elektrowni Dolna Odra, jak i korespondencję strony związkowej dotyczącą sytuacji w ZEDO. Innymi słowy: Sawaryn nie tylko był obecny — był poinformowany. Regularnie. Cyklicznie. I podpisał zgodę na inwestycję, której celem wprost wskazanym w uzasadnieniu było zastąpienie starych bloków węglowych. Trudno podejrzewać, że nie miał świadomości, że ta transformacja będzie związana ze zwolnieniami pracowników z ZEDO.
Pytania, na które PGE nie odpowiedziało — i dlaczego to też mówi coś istotnego
W korespondencji z PGE dociekaliśmy: czy Sawaryn zgłaszał sprzeciwy, czy podejmował działania na rzecz pracowników, czy postulował modernizację? PGE odmówiło uznać te pytania za informację publiczną, powołując się na to, że wymagałyby interpretacji, a nie są czystym faktem.
To odpowiedź formalnie poprawna. Ale jej wymowa jest jednoznaczna: PGE nie wskazało, by Sawaryn zgłaszał zdania odrębne, postulaty modernizacji czy jakiekolwiek działania na rzecz zabezpieczenia interesów lokalnej społeczności. Gdyby takie dokumenty istniały — i gdyby spółka chciała to wykazać — nie istniałoby żadne prawne ograniczenie, by je ujawnić. Faktów nie trzeba interpretować.
Olbrzymie zaskoczenie — po czterech latach
30 grudnia 2020 roku poprzedni zarząd PGE GiEK poinformował Polskie Sieci Elektroenergetyczne o zamiarze wyłączenia bloków Elektrowni Dolna Odra. Był to, jak spółka opisała w późniejszym komunikacie, „pierwszy i fundamentalny krok w procesie wygaszania elektrowni węglowej”. Sawaryn był wówczas w radzie nadzorczej. Był informowany o postępach budowy nowych bloków gazowych, których celem było zastąpienie starych. Był adresatem korespondencji ze strony związkowej.
Cztery lata później, 29 sierpnia 2024 roku — kilka miesięcy po tym, jak w lutym stracił miejsce w radzie nadzorczej — opublikował oświadczenie w mediach społecznościowych. Brzmiało ono: „Z olbrzymim zaskoczeniem przyjmuję informacje, jakie dotarły do mnie w dniu wczorajszym od przedstawicieli strony społecznej, związków zawodowych działających w Elektrowni Dolna Odra.”

Olbrzymim zaskoczeniem – Mieczysław Sawaryn naprawdę to napisał! Człowiek, który przez osiem lat zasiadał w radzie nadzorczej spółki-właściciela elektrowni, który podpisał uchwałę o budowie instalacji mających zastąpić bloki węglowe, który regularnie otrzymywał sprawozdania ze stanu tej inwestycji — dowiedział się o zamiarze wygaszenia elektrowni od związkowców. Dzień wcześniej.
Wojewoda nazywa rzeczy po imieniu
Komentarz Adama Rudawskiego, Wojewody Zachodniopomorskiego, z grudnia 2024 roku jest bodaj najtrafniejszą diagnozą tej historii. Wówczas Rudawskiego zapytaliśmy wprost: Mieczysław Sawaryn był w Radzie Nadzorczej PGE. Kto miał o tym nie wiedzieć, jeśli nie on? Więc dzisiaj po prostu mówienie, że my nie wiedzieliśmy, przypomina scenę z filmu Barei.
– Pytałem o to burmistrza. Wyjaśniał, że te decyzje były przedstawiane w formie możliwego scenariusza, który nie był pewny na 100 procent. Faktycznie decyzja zapadła w 2020 roku – skwitował to wojewoda.
W tej historii najbardziej przerażające jest to, że osoba, która jest burmistrzem – która otrzymała od mieszkańców Gminy Gryfino mandat zaufania, nie informował „o scenariuszach”. Aż do momentu utraty stanowiska w 2024 — żaden z tych scenariuszy nie skłonił burmistrza do poinformowania mieszkańców Gryfina, że w elektrowni, od której zależy ciepło w ich domach i miejsca pracy setek rodzin, dojdzie do szybkiego wygaszenia bloków węglowych?
Odpowiedź burmistrza i otwarte pytanie o konflikt interesów
Zapytany o kwestię informacji publicznej, Sawaryn odesłał „do materiałów w mediach”. Sam wydał oświadczenie protestujące przeciw zamknięciu elektrowni.
Tymczasem kwestia konfliktu interesów była podnoszona w Gryfinie od lat. Sawaryn był jednocześnie burmistrzem gminy, której kluczowym partnerem energetycznym i pracodawcą była spółka PGE — i członkiem rady nadzorczej tej samej spółki. W pewnych sprawach decyzje — jak chociażby podatki od elektrowni — nigdy nie były wyjaśniane mieszkańcom. W czyim interesie działał zatem Mieczysław Sawaryn: gminy czy spółki? Po 31 stycznia 2024 roku, gdy nowe władze PGE wymieniły skład rady, ta niejednoznaczność zniknęła. Sawaryn przestał być po obu stronach stołu. I właśnie wtedy zaczął protestować.
Co zostaje z tej historii?
PGE potwierdziło fakty. Sawaryn wiedział. Podpisał uchwałę, której uzasadnienie mówiło o zastąpieniu bloków węglowych. Regularnie otrzymywał sprawozdania. Przez cztery lata od formalnego ogłoszenia wyłączenia nie poinformował mieszkańców gminy, którą zarządza. Kiedy stracił stanowisko w radzie nadzorczej i stał się zwykłym burmistrzem — odnalazł w sobie olbrzymie zaskoczenie, napisał listy otwarte do premiera i prezydenta, zorganizował nadzwyczajną sesję rady miejskiej, wystąpił w obronie pracowników.
Może te protesty są szczere. Może argumenty o bezpieczeństwie energetycznym Polski są merytorycznie słuszne — i część ekspertów rzeczywiście podnosi podobne kwestie. Ale trudno oceniać je inaczej niż przez pryzmat tego, co Sawaryn robił — i czego nie robił — przez osiem lat, gdy miał realny wgląd w proces i realne narzędzia, by zabrać głos.





